Skip to content Skip to footer

Balsamiczne piersiówki

Zawsze jestem przekonana, że oskubuję doszczętnie moje dzikie bzy z ich kwiatów, kiedy to wczesnym latem robię hektolitry tak bardzo popularnego w naszej rodzinie i wśród przyjaciół bzowego syropu.  Ale kiedy nadchodzi wrzesień te same krzewy, które w czerwcu tak pięknie pachniały i pyliły kremowym pyłkiem ze swoich koronkowych baldachów teraz stroją się w grona…

ZOBACZ WIĘCEJ

Sezon ogórkowy

Sierpień jest od zawsze naszym miesiącem wyjazdowym i właśnie, jak co roku, opuściliśmy Radonie na kilkanaście dni.  Ale żeby blog nie popadł w niebyt sezonu ogórkowego postanowiłam napisać słów kilka o tym jak odpoczywano w Radoniach przed wojną. Może się mylę, ale wydaje mi się, że często mamy tendencję do wyobrażania sobie życia w dawnych majątkach…

ZOBACZ WIĘCEJ

Czasznica w panierce

Wczoraj, po raz pierwszy w życiu jadłam purchawicę olbrzymią (łac. Langermannia gigantea), zwaną również czasznicą. Kilka już razy wyrósł mi ten fungus o wymiarach piłki nożnej na trawniku i zawsze patrzyłam na niego jak na jakieś dziwadło i obchodziłam szerokim łukiem. Nie wiedziałam bowiem (mimo iż grzyby zbieram od dziecka), że purchawki są jadalne. A tutaj się okazuje, że…

ZOBACZ WIĘCEJ

Sianokosy

Radoński zespół dworsko-parkowy to nie tylko zabudowania, stawy i setki wiekowych drzew, ale również kilka hektarów łąk. Ktoś mi kiedyś zasugerował, że w związku z tym powinnam się zarejestrować jako rolnik (dopłaty unijne), czego do tej pory nie zrobiłam i od wielu lat musiałam wynajmować okolicznych rolników, by mi te łąki odpłatnie kosili. Dwa lata…

ZOBACZ WIĘCEJ

Różności okołodworskie…

Nareszcie upał trochę zelżał, bo już wszyscy snuliśmy się zupełnie jak bez celu, i ludzie i zwierzęta. Trawa mi zżółkła, choć to tzw. Sahara i powinna być odporna na suszę, więc jej nie podlewam. Zresztą jak tu podlewać ponad 30.000 metrów kwadratowych trawnika? Jedno miejsce natomiast ma się dość dobrze i nie wymaga podlewania.  To…

ZOBACZ WIĘCEJ

Maryjka sur l’eau

W 1937 roku, na zdjęciach robionych przez Jana Chrzanowskiego, właściciela majątku radońskiego w latach 1932-1945, po raz pierwszy pojawia się figurka Matki Boskiej.  Stoi na zachód od dworu, pod niewielką brzózką.  Druga taka sama jest na wysepce na stawie za dworem, otulona wysokimi paprociami.  Próbuję domyślić się co kierowało Janem i Marią Chrzanowskimi, by te dwie…

ZOBACZ WIĘCEJ

Młoda wdowa z czwórką dzieci…

Gdy pisałam ostatnio o moich kokoszkach, jedna z japoneczek wysiadywała już drugi tydzień w dawnej powozowni.  Ojciec dzieci, niewielki kolorowy kogucik, przyzwyczajony, że kurka szła z nim spać na gałęziach starego derenia i wiernie mu przez cały dzień towarzyszyła, był bardzo skonfundowany. Jakoś swoim kogucim instynktem wyczuł, że ukochana jest w powozowni i stęskniony całymi godzinami…

ZOBACZ WIĘCEJ

Never ending story

  Gdy patrzę na rabaty bylinowe przed dworem to dochodzę do wniosku, że te moje roślinki są niczym księżniczka z bajki Andersena, która spała na dwudziestu piernatach, a i tak jedno ziarnko ją uwierało. I one chyba mają tak samo… Ciągle trzeba przy nich coś robić, a efekt nie zawsze daje w pełni zadowalające –…

ZOBACZ WIĘCEJ

Majowe rozterki Ślązaczki…

Maj mija, a ja w ciągłym niedoczasie. I w typowej dla tego miesiąca rozterce. Wszystko nabrało tempa i czasami marzę, by wyrosła mi druga para rąk! W sadzie brzoskwinie i grusze mają poskręcane liście – trzeba je opryskać. I nawieźć obornikiem jak najszybciej, bo w tym mazowieckim piachu coś mi się sad nie udaje…  Chwasty przyspieszyły…

ZOBACZ WIĘCEJ