Zawsze jestem przekonana, że oskubuję doszczętnie moje dzikie bzy z ich kwiatów, kiedy to wczesnym latem robię hektolitry tak bardzo popularnego w naszej rodzinie i wśród przyjaciół bzowego syropu. Ale kiedy nadchodzi wrzesień te same krzewy, które w czerwcu tak pięknie pachniały i pyliły kremowym pyłkiem ze swoich koronkowych baldachów teraz stroją się w grona…
14
sierpień
Sierpień jest od zawsze naszym miesiącem wyjazdowym i właśnie, jak co roku, opuściliśmy Radonie na kilkanaście dni. Ale żeby blog nie popadł w niebyt sezonu ogórkowego postanowiłam napisać słów kilka o tym jak odpoczywano w Radoniach przed wojną. Może się mylę, ale wydaje mi się, że często mamy tendencję do wyobrażania sobie życia w dawnych majątkach…
19
lipiec
Wczoraj, po raz pierwszy w życiu jadłam purchawicę olbrzymią (łac. Langermannia gigantea), zwaną również czasznicą. Kilka już razy wyrósł mi ten fungus o wymiarach piłki nożnej na trawniku i zawsze patrzyłam na niego jak na jakieś dziwadło i obchodziłam szerokim łukiem. Nie wiedziałam bowiem (mimo iż grzyby zbieram od dziecka), że purchawki są jadalne. A tutaj się okazuje, że…
09
lipiec
Radoński zespół dworsko-parkowy to nie tylko zabudowania, stawy i setki wiekowych drzew, ale również kilka hektarów łąk. Ktoś mi kiedyś zasugerował, że w związku z tym powinnam się zarejestrować jako rolnik (dopłaty unijne), czego do tej pory nie zrobiłam i od wielu lat musiałam wynajmować okolicznych rolników, by mi te łąki odpłatnie kosili. Dwa lata…
28
czerwiec
Nareszcie upał trochę zelżał, bo już wszyscy snuliśmy się zupełnie jak bez celu, i ludzie i zwierzęta. Trawa mi zżółkła, choć to tzw. Sahara i powinna być odporna na suszę, więc jej nie podlewam. Zresztą jak tu podlewać ponad 30.000 metrów kwadratowych trawnika? Jedno miejsce natomiast ma się dość dobrze i nie wymaga podlewania. To…
23
czerwiec
W 1937 roku, na zdjęciach robionych przez Jana Chrzanowskiego, właściciela majątku radońskiego w latach 1932-1945, po raz pierwszy pojawia się figurka Matki Boskiej. Stoi na zachód od dworu, pod niewielką brzózką. Druga taka sama jest na wysepce na stawie za dworem, otulona wysokimi paprociami. Próbuję domyślić się co kierowało Janem i Marią Chrzanowskimi, by te dwie…
16
czerwiec
Gdy pisałam ostatnio o moich kokoszkach, jedna z japoneczek wysiadywała już drugi tydzień w dawnej powozowni. Ojciec dzieci, niewielki kolorowy kogucik, przyzwyczajony, że kurka szła z nim spać na gałęziach starego derenia i wiernie mu przez cały dzień towarzyszyła, był bardzo skonfundowany. Jakoś swoim kogucim instynktem wyczuł, że ukochana jest w powozowni i stęskniony całymi godzinami…
06
czerwiec
Gdy patrzę na rabaty bylinowe przed dworem to dochodzę do wniosku, że te moje roślinki są niczym księżniczka z bajki Andersena, która spała na dwudziestu piernatach, a i tak jedno ziarnko ją uwierało. I one chyba mają tak samo… Ciągle trzeba przy nich coś robić, a efekt nie zawsze daje w pełni zadowalające –…
31
maj
Gdy końcem maja przekwitają bzy i ich intensywnie lawendowe grona zmieniają się w nieciekawie brązowe kępki, zawsze ogarnia mnie smutek. Jakby wiosna już się skończyła i teraz tylko jesieni patrzeć. A przecież jeszcze przede mną cały miesiąc do początku lata! Co prawda bzy i tawułki przekwitły, ale w pasach startowych czekają już kolejne byliny, krzewy…
11
maj
Maj mija, a ja w ciągłym niedoczasie. I w typowej dla tego miesiąca rozterce. Wszystko nabrało tempa i czasami marzę, by wyrosła mi druga para rąk! W sadzie brzoskwinie i grusze mają poskręcane liście – trzeba je opryskać. I nawieźć obornikiem jak najszybciej, bo w tym mazowieckim piachu coś mi się sad nie udaje… Chwasty przyspieszyły…
