Kiedy po raz pierwszy byłam „przy nadziei”, jak każda przyszła mama rozważałam różne imiona, w tym i dla dziewczynki, bo oczywiście nie wiedziałam wtedy, że w ciągu niecałych 5 lat urodzi mi się trójka synów. I spośród wszystkich żeńskich imion moją największą słabość wzbudzała zawsze Dobrawa, a zdrobniale Dąbrówka lub Dobrachna. W tym staropolskim imieniu…
02
kwiecień
Gdy kilkanaście lat temu po raz pierwszy przechadzałam się po mocno wtedy zarośniętym i zaniedbałym parku, wielki ciężar siadł na moim ogrodniczym sercu widząc ogrom rosnących wszędzie chwastów. Dominował podagrycznik, który latami bezskutecznie próbowałam wyplenić z mojego maleńkiego ogródka w Komorowie – oprócz perzu jest on chyba najtrudniejszy do wytrzebienia. Ponoć korzenie podagrycznika znajdowano w…
10
marzec
Wczoraj na chwilę zaświeciło słońce i poszłam na spacer po parku w nadziei, że może zobaczę już jakieś oznaki wiosny, jakieś pierwsze żywsze kolory. Niestety, poza czerwonawymi kępkami pierwszych liści sorbarii jarzębolistnej wszystko jeszcze było bure i nieciekawe. Ale idąc dalej mój wzrok zaczęły przyciągać pewne plamy, i to mocno intensywne na tle tej wszechobecnej…
19
luty
Dopiero połowa lutego za nami, wkoło szaro-buro, błoto miesza się ze śniegiem, a za mną od kilku dni chodzą „Szmery wiosny” Sindinga, utwór, który grywałam na pianinie jako nastolatka. Bo coś jakby drgnęło w nas i w przyrodzie. W radońskim klasztorku Siostry Dominikanki przyozdobiły ołtarz tulipanami, ktoś zauważył, że przyleciały pierwsze bociany, w parku intensywniej…
23
grudzień
Dla tych wszystkich osób, które nie miały możliwości przeczytać mojej książki „Dwór w Radoniach. Historia Janeczki”, postanowiłam zamknąć rok 2016 cytatem z rozdziału „Zima”, jednocześnie życząc sobie i Państwu, by taka atmosfera jak ją tutaj opisuje Janeczka, towarzyszyła nam wszystkim w czasie nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Poniżej zamieszczam również kilkanaście moich zdjęć zrobionych w parku…
19
grudzień
Dwory polskie kojarzą nam się z tradycją. Uważam, że tradycja to piękne słowo. Lekko już zapomniane, może staroświeckie, może niemodne? Z pewnością tradycja rodzi się powoli, niespiesznie. W zeszłym roku wiele osób podchodziło do mnie z prośbą, by ten kiermasz bożonarodzeniowy, który zorganizowałam wtedy w grudniu po raz pierwszy, stał się coroczną tradycją. Ktoś mi…
02
grudzień
Pierwszy raz usłyszałam o Andrzeju Szoslandzie od Hani Chrzanowskiej. W latach 1942-44 Andrzej wraz ze swoimi rodzicami Kazimierzem i Stefaniką mieszkał w Jeżówce (obecnie Adamowizna) pod Grodziskiem Mazowieckim. Ojciec Andrzeja jako postać bardzo znana, musiał się ukrywać przed gestapo. Przed wojną był wysokim oficerem Wojska Polskiego i jednym z czołowych jeźdźców okresu międzywojennego. Dwa razy występował na…
17
listopad
Gdy w 2000 roku oglądaliśmy po raz pierwszy ruinę dworu w Radoniach, mój mąż dostrzegł potencjał w resztkach urody tego klasycystycznego budynku, ja natomiast byłam przede wszystkim zauroczona parkiem. Był on wówczas bardzo zarośnięty i zaniedbany, ale sam fakt, że uchował się przez te wszystkie lata zawieruchy komunistycznej graniczył z cudem. Wkrótce potem zrobiliśmy inwentaryzację zieleni…
24
październik
1 lipca 1932 roku w dworze radońskim przychodzi na świat Janeczka, pierwsze dziecko Marii i Jana Chrzanowskich, ówczesnych właścicieli majątku. Janeczka w Radoniach spędziła całe swoje życie, czyli krótkie 12 lat, bo 24 października 1944 roku, po trzech dniach choroby zmarła na sepsę, wówczas chorobę nieuleczalną. Dzisiaj jest więc rocznica jej śmierci. Gdyby żyła, miałaby…
15
wrzesień
Od wielu już lat, właśnie dzisiaj, czyli 15 września, nalewam sobie kieliszek węgierkowej nalewki (zwanej też likworem ku pokrzepieniu serc), która w radońskim dworze była nastawiana za czasów pp. Chrzanowskich i idę przed zdjęcie Marii i Jana by wypić za ich pamięć. Zdjęcie dziedziców wisi w jadalni, a nad nimi stary zegar, który spokojnie i jakby…
